W natłoku medialnych wieści o tym, co się złego dzieje na świecie (bo dobrego, to raczej niewiele) jakoś umknęła pewna informacja z naszego lokalnego podwórka. Interesująca i pomocna w odkrywaniu właśnie elementów zła czającego się m.in. właśnie na Pomorzu Zachodnim. Otóż badacze z Narodowego Centrum Nauki stworzyli mapę… potworów Pomorza (w tym Zachodniego) oraz niedalekiej Meklemburgii. Dzięki niej można się dowiedzieć gdzie i jakie potwory można było spotkać przed wiekami. Pytaniem pozostaje kto zaktualizuje owe informacje. Bo chyba ważnym się wydaje, gdzie teraz można się natknąć np. na wilkołaki, diabły, olbrzymy, duchy domowe lub smoki, czyli jak się poruszać po regionie, których miejscowości unikać. Oficjalnym hymnem nowej mapy mógłby się stać stary przebój znanego polskiego rockowego kompozytora i piosenkarza Lecha Janerki pt. „Strzeż się tych miejsc”.

Badacze, którzy przygotowali kartograficzny plan potworności na Pomorzu (również Zachodnim) i Meklemburgii przeanalizowali dziesiątki polskich i niemieckich materiałów historycznych. Dzięki temu zebrali aż 1500 bestii i nadprzyrodzonych bytów. Umiejscowiono je w 600 lokalizacjach opisywanych przez ówczesnych mieszkańców i związanych z naturalnym krajobrazem Pomorza i Meklemburgii.

- Interesowały nas głównie lokalne opowieści o zdarzeniach niesamowitych powiązane z konkretnym miejscem. Np. podania wierzeniowe, w których wyobrażano sobie, że na tej konkretnej górze spotykają się czarownice, ten głaz został kiedyś rzucony przez olbrzyma, groblę na jeziorze zbudował diabeł, albo na tym bagnie pojawiały się błędne ogniki – tłumaczył w mediach jeden z naukowców.

Co można znaleźć na mapie? Badacze stworzyli 12 kategorii stworzeń. Np. w zakładce "gnom" znalazły się opisy kreatur wzrostu mikrego, posiadających brody i o charakterystycznym ubiorze (czerwona kurtka, spiczasty kapelusz itp.). Czyli to także krasnale, koboldy, niemiecki Klabatermann i inne. Pozostałe grupy to diabły, duchy domowe, łowcy dzikich zwierząt, wilkołaki, olbrzymy, smoki, syreny, duchy, zjawy i koszmary nocne. Według badaczy na Pomorzu i w Meklemburgii najczęściej można się było natknąć na diabły, następnie na „dzikich łowców", gnomy oraz olbrzymy. A na Pomorzu Zachodnim? Otóż wśród 600 wykorzystanych lokacji na mapie znalazło się wiele miejscowości z naszych okolic. Poza Szczecinem są to m.in. Stargard, Goleniów, Gryfino, Pyrzyce, Nowogard, Kamień Pomorski, Gryfice, Pobierowo, Kołobrzeg, Koszalin, Międzyzdroje i Świnoujście. I co ciekawe, na Pomorzu Zachodnim występowały wszystkie z wymienionych istot nadprzyrodzonych. I bardzo dobrze. Bo co, my gorsi?

Teraz przed badaczami staje kolejne wyzwanie. Chodzi o uaktualnienie tej mapy, czyli dostosowanie jej do współczesności i sporządzenie tzw. podmap konkretnych miejscowości. Np. w Szczecinie mogłaby się na niej znaleźć oczywiście kamienica w której mieszkał osławiony Rzeźnik z Niebuszewa, ale także domy i miejsca w których straszy m.in. banki, w których trwogę budzą raty kredytów, budynki sądu i prokuratury, bo tam najczęściej można spotkać różnego rodzaju diabły i wilkołaki, lokale gastronomiczne i rozrywkowe, w których pod wpływem „elementów baśniowych” w płynie człowiek widzi zjawy i fantazmaty, sławna tzw. stępka pod prom – czyli duch odbudowanego potężnego przemysłu stoczniowego w stolicy Pomorza Zachodniego, ulubione miejsca lokalnych cór Koryntu, które swoimi wdziękami wabią klientów niczym syreny Odyseusza swoim śpiewem. Kłopot mamy ze smokami i olbrzymami. Ale może to być jedynie kwestia czasu. Bo nie wiadomo co np. kryją odmęty Odry tak niedawno skutecznie zatrutej prawie na śmierć. I któregoś pięknego dnia możemy się zdziwić kiedy wyłonią się z niej jakieś kreatury i inne dziwa. I wtedy będziemy mieli już pełną paletę wszystkich naszych strachów.

 

Prestiż  
Marzec 2025